W Visitor Centre kupiliśmy też mapki, i zapytaliśmy rangera dokąd się kierować w stronę wodospadów i jeziora Mirror... Spojrzenie i wyraz twarzy strażniczki sugerował, że coś było na rzeczy. Rzeczywiście... o tej porze roku w Yosemite nie ma wodospadów, wysychają, gdy lato jest tak gorące. Najgorsze było to, że w przewodniku Pascala o tym 'szczególe' nie wspomniano!! Oprócz tego ranger wspomniała, że na południu jest kontrolowany pożar i żeby tego już nie zgłaszać.
Podsumowując nie zobaczyliśmy najwyższego w Ameryce Północnej wodospadu (739 m), który jest właściwie wodospadem podwójnym (a nawet potrójnym) złożonym z Upper i Lower Falls. Muszę przyznać, że było to dla nas ogroooomne rozczarowanie, jechaliśmy do Yosemite z dużymi oczekiwaniami. W czasie gorącego i suchego lata, bez wody, Yosemite - 'nie jest TO' :(( No cóż, było to bardzo pouczające doświadczenie, i nie ma tego złego - trzeba tu będzie kiedyś wrócić!!
W każdym razie, góry w Parku (należące do pasma Sierra Nevada) są zupełnie NIEPOWTARZALNE, a ich widok zrekompensował nam rozczarowanie, jak tylko wjechaliśmy na Glacier Point View (punkt widokowy). Zobaczyliśmy stamtąd charakterystyczną górę Half Dome (półkopuła - najbardziej stroma góra w Am. Płn, odchylona jedynie 7 stopni od pionu) i widok na Dolinę Yosemite. Yosemite NP na wielu osobach, które widziały moje zdjęcia robi wrażenie 'chłodnych' i 'przerażających'.
W międzyczasie, pomiędzy szukaniem szlaków, wodospadów i ... jedzenia, tempo i emocje nam opadają. Jesteśmy już dość zmęczeni podróżą, i czasem sobą;) Upał też daje się we znaki. Mi doskwiera ostre poparzenie z San Francisco, muszę nawet łykać leki przeciwbólowe. Tak więc, z owego spadku energetycznego, zdołał wybudzić nas dopiero niedźwiedź, który pojawił się w porze lunchu następnego dnia :)
Tego dnia nocujemy w Grand Grove Village Cabins w King's Canyon NP (czyli na terenie kolejnego parku narodowego, do którego dojechaliśmy z Yosemite tuż przed północą; parki są blisko siebie, ale drogi łączące kręte jak świńskie ogony, co ogranicza szybką jazdę). Nasz najdroższy nocleg (za ponad $100) mieliśmy w drewnianej chatce, bez umywalki, z derką jako przykryciem i w środku lasu, gdzie biegają misie. Prysznic oddalony był sporo od chatki i za 4 ćwierćdolarówki można było się kąpać całe 3 minuty!! :D Wcześniejsze motele trochę nas rozpieściły, więc TEN nocleg w zakurzonej chatce pod podartą derką, zapamiętaliśmy bardzo dobrze :) ale równie szybko chcieliśmy stamtąd wyjeżdżać. Aha, zapomniałam dodać, że w nocy pan reperuje nam jeszcze piecyk, bo jest naprawdę ziiiiiimno ;)

Wodospady Yosemite - jak widać Upper i Lowers Falls, kaskady wody, mgiełka unosząca się nad nami i orzeźwiająca, co za wrażenia!!

Spacer szlakiem w stronę Mirror Lake, Lusterkowego Jeziora

Mirror Lake, cel naszego szlaku. Mapy, tabliczki doprowadziły nas właśnie nad to suche wgłębienie, o pomyłce nie mogło być mowy ;)

Na szczęście płynęła jeszcze urocza rzeka, w której odbijały się granitowe góry. A właściwie drzewa. To chyba nie to zdjęcie?


Half Dome z bliska

Half Dome z daleka

Dolina Yosemite

Prawdziwa dama pokazuje swój bardziej fotogeniczny profil ;)

Kontrolowane i celowo wywoływane pożary w parkach są rzeczą korzystniejszą niż pożary naturalne. A pożary w parkach muszą być...

Widok z Glacier Point View na dolinę i góry Yosemite
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz