piątek, 2 października 2009

Yellowstone NP, Dzień 1 - spotkanie z rangerem

Tydzień rozpoczęliśmy w Yellowston NP. Tym razem nie mogliśmy powiedzieć 'nie lubię poniedziałków".
Przed wjazdem do parku zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie ze znakiem parku, co stało się już później tradycją. Do parku wjeżdżaliśmy powoli (był korek!), ale zaraz po przekroczeniu bramki i pokazaniu annual pass'u ($80) pozwalającego na wjazd do wszystkich parków narodowych (pojedyńczy wjazd do koszt $25) ilość samochodów nagle zmalało i zrobiło się przyjemnie. Dowiedzieliśmy się również, ze pewien odcinek drogi jest zamknięty (Yellowstone zwiedza się po drogach tworzących kształt cyfry 8, południowy brzuszek ósemki jest dużo większy od północnego). W związku z tym, że spaliśmy w West Yellowston, okazało się, że będziemy musieli dziennie nadrabiać ponad 100 mil dodatkowo...
Tego dnia jednak jechaliśmy od strony południowej Yellowston, z Grand Teton dojechaliśmy do South Rim Yellowston i zdecydowaliśmy się na zwiedzenie pierwszych gorących źródeł na obszarze West Thumb. Obszar ten przylegał do przepięknego Jeziora Yellowston. Było piękne słońce, a pierwsze zetknięcie z tęczowymi źródłami dało nam niezapomniane wrażenia. Zapoznaliśmy się również z intensywnym zapachem zgniłego jaja, zapachu siarki, który wydobywa się z tych pięknych źródeł, i który towarzyszył nam do końca pobytu w Yellowstone.
Tego dnia mieliśmy okazję zaobserwować tysiące bizonów pasących się na rozległych obszarach parku, żyjących zupełnie dziko i naturalnie.
I począwszy od tego pierwszego dnia rozpoczęliśmy obsesyjne wręcz szukanie wilka (cel S.), tak więc co wieczór nadrabialiśmy kilkadziesiąt mil w stronę Lamar Valley, odległej doliny na obrzeżach upper loop (północno-wschodnia część górnej ósemki Yellowstone), gdzie o zachodzie słońca gromadzi się dużo dzikiej zwierzyny. Szukanie wilka było początkowo 'nie po drodze' pozostałym członkom 'zespołu', gdyż wg szacunków na powierzchni 8980 km² populacja wynosi zaledwie 120 sztuk. Poza tym wilki nie lubią być widoczne i są bardzo sprytne jeśli chodzi o unikanie ludzi. Aha - i mieliśmy 1 samochód. Ale po różnych pertraktacjach i kompromisach, wkrótce wszyscy wkręcili się w poszukiwanie wilka, który i tak pokazał się nam cudem w zupełnie innym miejscu niż oczekiwaliśmy, w najmniej oczekiwanych okolicznościach...

Tego dnia odwiedziliśmy również obszar Mud Vulcano, gdzie zamiast wody buzuje przy powierzchni ziemi czekoladowe lub grafitowe błoto :)

Pojechaliśmy również do Yellowston River i Grand Canyon of Yellowstone - gdzie zastaliśmy oszałamiający widok wodospadu spowitego w tęczy, która rozpościerała się pomiędzy żółtymi skałami (yellow stone :)) kanionu. Piękne, piękne, piękne...

Wieczorem wracaliśmy tuż po zmroku (bo szukaliśmy wilka) i powrót zajął nam duuużo czasu... Zadzwoniliśmy do motelu, że będziemy około 23.00. Ze zmęczenia przysypialiśmy w aucie, a S. prowadził zakrętami, drogą zupełnie nie oświetloną w środku parku. Z powodu wyrzutów sumienia, że nas zmęczył poszukiwaniem wilka przyspieszył i przekroczył dozwoloną prędkość. I tuż przed wyjazdem z parku usłyszeliśmy syrenę radiowozu rangera - strażnika parku... Adrenalina nam poskoczyła, wszyscy się wybudzili, a policjant zabrał dokumenty S. do swojego auta. Czekanie przedłużało się nam strasznie, byliśmy nieźle zmęczeni i sfrustrowani, szacowaliśmy w myślach wysokość mandatu :( Ranger wrócił i .... dał nam ostrzeżenie!! Mieliśmy naprawdę duże szczęście, bo u amerykanów nie ma przebacz, jest przepis, nie przestrzegasz - mandat. Dostajemy pouczenie, że w parku jest dużo dzikich zwierząt i to bardzo niebezpieczne jeździć za szybko. Odtąd już baaardzo pilnujemy ograniczeń prędkości :)


(West Thumb, pierwsze zetknięcie z gorącymi źródłami... w oddali jezioro Yellowstone... wciąż pamiętam zapach siarki i wilgotny powiew oparów)

(Tysiące, tysiące bizonów na ogromnych obszarach robi wrażenie...)

(Wspaniały głośno bulgoczący gejzer podziemny o bajkowej nazwie Dragon's Mouth. Nie wiem, co przeżywali pierwsi mieszkańcy tych terenów, zapewne Indianie, ale paszcza smoka, zwłaszcza w nocy musiała robić wrażenie)

(Wulkaniczne błoto w wersji spokojniejszej ;))

(Na obszarze Mud vulcano są aktywne wrzące błota. Towarzyszy im zapach siarki, bulgoczący dźwięk spod ziemi, i ciepłe opary...)
(Rzeka Yellowstone, która płynie nieco spokojniej, spadłwszy :) wodospadem kilkaset metrów wcześniej)

(Wodospad Yellowstone zaskoczył nas swoją wielkością i ... piękną tęczą)

(Niezwykła cisza i spokój Lamar Valley sprawia, że tysiące zwierząt schodzi pod wieczór do doliny z górnych części Yellowstone)

(Lamar Valley, szukając wilka mieliśmy okazję poobserwować mnóstwo innych zwierząt, tutaj w oddali kopytne sarnopodobne:))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz